Archiwum

Huragan

Ośrodek Sportu i Rekreacji w Wołominie

Po sensacyjnym zwycięstwie wołomińskich siatkarzy w Częstochowie, tydzień temu, dobra passa podopiecznych Krzysztofa Felczaka trwa nadal. W sobotę pokonali oni zespół AZS Indykpol Olsztyn 3:2.

Pierwszy set rozpoczął się od koncertowej gry gospodarzy. Gdy przy stanie 8:6 na zagrywce stanął Jacek Małkowski, siatkarze z Wołomina zdobyli dziesięć punktów. Rozstrzygnięcie seta na własną korzyść było już więc tylko formalnością. Wołominiacy kończyli go ze znaczną przewagą 25:13.

W drugiej partii, rutynowi siatkarze z Olsztyna, wśród których byli m.in. Wiśniewski, Urbanowicz i Śmigiel pokazali, że stracony pierwszy set nie oznacza porażki w całym spotkaniu. Krzysztof Śmigiel, były kadrowicz, nękał wołomiński zespół mocnymi zagrywkami atakującymi. Przy gorszej postawie siatkarzy z Wołomina olsztynianie zdołali wygrać do 19. Trzecia partia była wyrównana – remisy po 9, 18 i 22. Dwa punkty dla olsztynian, jeden dla Stolarki, atak Sordyla i sędzia pokazał niesłusznie aut. To zaważyło na wyniku odsłony. Czwarta partia była równie dramatyczna i wyrównana. Remis po 23, dwa punkty dla wołominiaków, w tym jeden po błędzie zagrywającego Olsztyna pomógł T.S.owi zdobyć setową piłę. Kolejny atak Śmigla w aut otworzył zaś wołominiakom drogę do piątego rozstrzygającego seta.

Trudna, szybująca zagrywka Małkowskiego, mocne ataki Firszta i Sordyla, to obraz gry, jaki można było zobaczyć w radzymińskiej hali w tie breaku. Jak się okazało była to gwarancja zwycięstwa dla wołomińskiego zespołu w piątym secie. Po rozegraniu Małkowskiego, mocno z prawej strony zaatakował Sordyl i podopieczni Krzysztofa Felczaka mogli już po raz kolejny cieszyć się ze zwycięstwa. Stolarka wygrała 15:8 i cały mecz 3:2, sprawiając tym ogromną radość swoim kibicom, którzy niemal przez cały czas wspierali siatkarzy huraganowym dopingiem.

– Udało nam się wygrać pomimo słabej gry. Rola faworyta, jaką przypisano nam po meczu z Galaxią wyraźnie nam nie służyła. Po pierwszym doskonałym secie wydawało się, że nic złego już stać nam się nie może. Zimny prysznic, jaki sprezentował nam Olsztyn, był nam bardzo potrzebny. Dobrze, że przy mankamentach w grze punkty zostały przy nas, inaczej niż to było chociażby w meczu ze Stilonem, czy Bosmanem. To bardzo istotne – komentował spotkanie Krzysztof Felczak.

Towarzystwo Siatkówki Stolarka Wołomin – AZS Indykpol Olsztyn 3:2 (13,-19,-23, 23, 8)

Skład: Żukowski, Pliński, Sordyl, Małkowski, Olszewski, Legień, Milewski (libero), Otko, Firszt i Sadecki

Wieści Podwarszawskie Nr 45 (504)
12 listopada 2000

Skip to content