Archiwum

Huragan

Ośrodek Sportu i Rekreacji w Wołominie

Jak zapowiadają działacze Stolarki Wołomin nasz zespół zagra w Warszawie jedynie o honor i prestiż, ponieważ na dziś nie stać nas na ponowny awans do Serii A. W odmiennej sytuacji jest natomiast Politechnika, to właśnie akademicy są głównym faworytem do awansu. Czy pokrzyżujemy im plany?

Stolarka Wołomin przed sezonem zapowiadała, że będzie walczyć przede wszystkim o utrzymanie się w I lidze. Większe ambicje tłumiła zupełna pustka w kasie klubu. I rzeczywiście ten minimalny cel udało się osiągnąń, głównie za sprawą zmiany na stanowisku trenera Stolarki. Powrót Krzysztofa Felczaka sprawił, że zespół z Wołomina nie poczynił kolejnego kroku w tył, chociaż u bram stała już z kosą druga liga. Do fazy rozgrywek play-off Stolarka wystartowała z ostatniego, ósmego miejsca co sprawiło, że na naszej drodze stanęli siatkarze warszawskiej Politechniki, najlepszej ekipy w Serii B. Akademicy już w środku sezonu zapowiadali chęć awansu do grona najlepszych drużyn w Polsce, podpierając się rzecz jasna odpowiednim zapleczem finansowym. Więc pokonanie ich w najbliższy weekend wydaję się sprawą arcytrudną, zważywszy na to, że wołomiński zespół trapią kontuzje kilku czołowych zawodników.

Z drugiej jednak strony, Stolarka nie ma dosłownie nic do stracenia. Może grać bez presji i kompleksów. Ale czy warto wygrywać, dawać z siebie wszystko, kiedy przyblokowana jest szansa na odniesienie sukcesu, podobnego do tego sprzed kilku sezonów. Gra o przysłowiowe „złote kalesony” jest więc tylko i aż sprawą honoru i prestiżu. Czy naprawdę nie ma żadnych szans na to, aby podopieczni Krzysztofa Felczaka powalczyli o Serii A? O to zapytaliśmy trenera i władze klubu:

Krzysztof Felczak, trener Stolarki: – Stolarka uratowała się przed spadkiem i z tego chyba należy się cieszyć. Okazaliśmy się po raz kolejny zespołem na trudne chwile. Myślę, że wszystko zależało tu od odpowiedniego przygotowania psychicznego. Teraz przed nami play-offy i wiem, że moja drużyna jest w stanie ograć każdego, pokazaliśmy to wiele razy występując często w roli skazańca. Teraz wszystko zależy od strategii władz. Podstawą funkcjonowania klubu musi byń teraz dobra organizacja i finanse. Potrzebna jest dokładna analiza sytuacji. To jest już jednak zadanie dla działaczy, czy wykorzystają nasz potencjał czy nie. Ja zostanę z drużyną na pewno na fazę play-off, a co dalej to zobaczymy.

Jarosław Szerszeniewski, menedżer Stolarki: – Nie stać nas na awans do Serii A, więc o nim nie myślimy. Gramy teraz w play-offach po to, aby ograć Politechnikę, co będzie dalej będziemy się martwić później. Chcemy zaszkodziń akademikom, dlatego jest to sprawa prestiżowa. Trzeba zawsze mierzyć siły na zamiary. Nasz sponsor Stolarka Wołomin jest w złej kondycji finansowej, a to automatycznie przenosi się na klub. Nie podniecajmy się więc Serią A, bo szansa na awans jest bardzo nikła. Główny cel na dzisiaj to ambicjonalnie potraktowań mecz z Politechniką, jedziemy do Warszawy wygrać przynajmniej jeden mecz. Może ktoś przyjdzie do klubu z dużą forsą, wtedy rosną możliwości.

Helena Kusiak, prezes Stolarki: – Walczyć trzeba zawsze o najwyższe cele, ale jak wiadomo gospodarka kraju słabnie, a to szybko znajduje odzwierciedlenie w sporcie. Nasz optymalny wariant to gra w I lidze Serii B i gra młodzieżą. Play-offy dopiero się zaczynają i jeśli nawet pokonamy Politechnikę, w co nie do końca wierzę, to przed nami jeszcze wiele spotkań. Na awans do Serii A potrzebna jest duża kasa, a wiadomo… dziennikarze nie zapłacą. Gramy teraz w derbach Mazowsza i chcemy wygrać, chcemy walczyć. Na stolicę!

Jak widać klubowi działacze chcą wygrywać i walczyć, tylko czy nie jest to walka z wiatrakami? Ale rzeczywiście może lepiej, żyć dniem dzisiejszym i nie wybiegać zbyt daleko w przyszłość, bo sport to bardzo delikatna dziedzina i często więcej można stracić niż zyskać. O tym już Stolarka się przekonała.

Jakub Pietrzak

Wieści Podwarszawskie Nr 11 (623)
16 marca 2003

Skip to content