Archiwum

Huragan

Ośrodek Sportu i Rekreacji w Wołominie

Huragan Naftgaz Wołomin – Ostrołęka 6:1

Początek meczu, a w zasadzie pierwsze pół godziny meczu było bardzo nudne i nic nie wskazywało na to, że padnie tyle goli, a tym bardziej że aż sześć strzelą gospodarze. Było sporo niedokładności i chaosu w grze Huraganu. Ostrołęka była częściej przy piłce i częściej atakowała. Im jednak bliżej było do końca pierwszej połowy tym coraz lepiej zazębiały się akcje Huraganu. Worek z golami rozwiązał się w 40 minucie. Do dośrodkowania z rzutu wolnego doszedł Kalata i z bliskiej odległości strzelił głową między nogami zaskoczonego bramkarza. To chyba trochę zdeprymowało przyjezdnych, bo nagle zgłupieli i chyba już myśleli o zejściu do szatni. Wołominiacy z kolei dostali skrzydeł i raz za razem stwarzali zagrożenie pod bramką Ostrołęki. Zaraz po strzeleniu gola Nagraba mógł wpisać się na listę strzelców, ale nie wyszło. Co nie udało się Nagrabie udało się Rutkowskiemu, który strzałem z bliskiej odległości zakończył bardzo ładną akcję zespołu. A już gwoździem do trumny był trzeci gol przed przerwą strzelony przez Zbrzeźniaka, który plasowanym strzałem w długi róg, przy małej pomocy nierównej murawy zdobył bramkę. Goście na przerwę schodzili zdezorientowani, w parę minut dostali trzy gole, mimo że wcześniej radzili sobie nieźle.

Można się było spodziewać, że goście po przerwie ruszą do ataku i tak też się stało. Ostrołęka atakowała większą ilością zawodników, zapominając o własnej bramce. W 60 minucie zapał przyjezdnych utemperował nieco Zbrzeźniak strzelając najpierw ładnie w poprzeczkę, a w następnej akcji będąc sam na sam strzelił czwartego gola. Piłkarze Ostrołęki kręcili się na przedpolu bramki Huraganu i byli bliscy kilkakrotnie strzelenia gola, ale im nie wychodziło. Wołominiacy rozgrywali dobre spotkanie, atakowali z polotem i kilka akcji mieli naprawdę efektownych. Kardynalne błędy w obronie były powodem kolejnej bramki zdobytej przez Nagrabę, który ze stoickim spokojem strzelił obok bezradnego bramkarza. Goście strzelili w końcu swojego honorowego gola, by zaraz potem stracić szóstą bramkę, która była autorstwa Laseckiego. Wynik mógł być wyższy, ale potem napastnicy się w zasadzie bawili. Był to dobry mecz i na wyróżnienie zasługuje cały zespół Huraganu, tym meczem zatarli niekorzystne wrażenie z ostatniego blamażu.

Maciej Bakun

Nr 40 (601) Wieści Podwarszawskie
6 października 2002

Skip to content