Archiwum

Huragan

Ośrodek Sportu i Rekreacji w Wołominie

W pierwszej rundzie play-off Stolarka Wołomin uległa Galaxii Częstochowa 0:3. Dla znawców siatkówki wynik ten nie był żadnym zaskoczeniem, po cichu liczono na urwanie choćby jednego seta. O klasie zespołu z Częstochowy świadczą ostatnie wyniki w meczach pucharowych, a przegrana z tak klasowym rywalem nie jest żadnym wstydem.

Poniedziałkowe, rewanżowe spotkanie wołomińskich siatkarzy z drużyną wicemistrzów Polski było czystą formalnością dla gości. Po dwukrotnym sukcesie we własnej hali nie liczono, że tu w Radzyminie, Stolarka może okazać się zespołem lepszym. Mimo to, by wykluczyć jakikolwiek przypadek, trener Ireneusz Mazur wraz ze Stanisławem Gościniakiem do boju wystawili najmocniejszą szóstkę z Nowakiem, Dacewiczem, Wagnerem i Panasem. Znacznie skromniej wyglądał skład gospodarzy. Trener Krzysztof Felczak asygnował do gry zawodników uważanych za najlepszych w wołomińskim zespole: Roman, Pliński, Sordyl, Legień, Poskrobko.

Już od pierwszych piłek widać było, że goście traktują spotkanie bardzo poważnie i nie lekceważą przeciwników. Stąd też bardzo skoncentrowani zdobywali punkt za punktem. Wyróżniającym się zawodnikiem w tej fazie gry ze strony gospodarzy był jedynie Daniel Pliński, którego kilka ataków z krótkiej było nie do obrony. Niestety, niczym szczególnym nie popisał się Witold Roman, a ataki Rafała Legienia (myślącego pewnie o nowo narodzonym potomku) były dalekie w aut. Trudno też uznać postawę kapitana drużyny Mariusza Sordyla za wyróżniającą. Mimo przeprowadzenia kilku prób po skrzydle, jego zagrania były łatwo czytane przez przeciwników, a piłka albo trafiała w szczelny i wysoki blok częstochowian, albo poza pole gry. W pierwszej partii przegranej do 14, siatkarze Stolarki grali bardzo spięci. Mnóstwo było błędów w przyjęciu zagrywki, która do łatwych nie należała, jak i rozegraniu. Seriami wołominianie tracili punkty po nieudanych zagrywkach. Tak więc po 19 minutach gry bezapelacyjnie lepszym zespołem okazali się goście, wygrywając seta.

Najbardziej wyrównanym był set drugi, w którym gospodarze braki umiejętności nadrabiali ambicją. Chwała im za to, że stawili czoła doskonałej drużynie, dzielnie walcząc o każdą piłkę. Roszady w składzie dokonane przez trenera Felczaka doprowadziły do zmiany sposobu gry, który przynosił w tym secie efekty. Dobrą partię rozegrał wpuszczony na parkiet młody Wołosz, popisując się kilkoma stojącymi na dobrym poziomie zagraniami. Silnie bite piłki trafiały celu, mimo ustawianego przez przeciwników wysokiego bloku. Momentami z pomocą Wołoszowi szedł Pliński, zdobywając kilka punktów po udanych blokach i trudnej technicznej zagrywce. Walka o każdy punkt trwała całego seta, a prowadzenie zmieniało się jak w kalejdoskopie. Kilkakrotnie dochodziło do długich wymian z mocnymi atakami i wspaniałymi popisami zawodników odpierających. Przy stanie po 24 goście zablokowali atak Sordyla. W chwilę później Panas posłał piłkę w aut. Atak Nowaka i goście prowadzą 26:25.Gospodarze doprowadzają do wyrównania po 26. Dwie źle rozegrane piłki przez gospodarzy i kończący blok, atak Wołosza. Po 25 minutach gry Galaxia, wygrywa do 26 i prowadzi w setach 0:2.

Trzecie, decydujące starcie rozpoczęło się od prowadzenia Stolarki. Po atakach Sordyla, Plińskiego i Otki gospodarze wygrywali 3:1, a później po kilku udanych akcjach Wołosza 7:4. Chwila dekoncentracji, a może bardziej zdecydowana gra gości i natychmiastowa zmiana wyniku na tablicy 9:9. Czas dla Stolarki, ostatnie zmiany w ustawieniu 13:11 dla gospodarzy. Dwukrotnie zablokowany atak Sordyla z drugiej linii i kolejny remis, utrzymujący się do stanu po 16. AZS odskakuje na dwa punkty po wspaniałych zagraniach Nowaka z krótkiej i Dacewicza. Prowadzenia już nie oddaje do końca seta, mimo prób trenera gospodarzy dokonującego kolejnych zmian w ustawieniu. Nic nie pomaga pojawienie się Firszta, Małkowskiego czy Romana. Po 20 minutach goście wygrywają partię do 21 i mecz 0:3.

W kolejnej rundzie play-off siatkarze Stolarki spotkają się z drużyną z Nysy. Do Radzymina siatkówka zawita dopiero 13 i 14 kwietnia.

Marek Chrzanowski

Po meczu powiedzieli:

Marcin Nowak, środkowy bloku Galaxii i zawodnik reprezentacji Polski: – Zagrywałem specjalnie mocną i rotacyjną piłkę na Macieja Wołosza, wiedziałem, że taki młody chłopak, który wchodzi na zmianę czuje się niepewnie i można to wykorzystać. Jest to już bardziej sprawa podejścia psychicznego niż samych umiejętności, ponieważ często lekka zagrywka okazuje się nie do przyjęcia. W tym sezonie Stolarka nie powalczyła z nami praktycznie wcale. Wszystkie mecze wygraliśmy gładko bez straty seta, a to na pewno bardzo cieszy. Liczę już na ostrą walkę w finale o Mistrzostwo Polski z Mostostalem i mam nadzieję, że wreszcie ich pokonamy.

Ireneusz Mazur, trener Galaxii Częstochowa: – Do Radzymina przyjechaliśmy z myślą, aby zakończyć konfrontację już po pierwszym meczu, no i udało się. Nie jesteśmy jednak zadufanymi w sobie bufonami, na sprawę spojrzeliśmy realnie i liczyliśmy na szybkie i łatwe zwycięstwo. Ponownie nie było łatwo, walka trwała cały czas, szczególnie w drugim secie. Cieszę się, że moi zawodnicy mimo licznych błędów, szczególnie w zagrywce i przyjęciu, zachowali zimną krew i dotrwali szczęśliwie do końca nie tracąc seta.

Krzysztof Felczak, trener Stolarki Wołomin: – Zagraliśmy lepiej niż ostatnio w Częstochowie, ale to były tylko momenty, przebłyski dobrej gry. Można tylko żałować niewykorzystanych akcji, które mogły zmienić obraz meczu. Galaxia po raz kolejny nie zawiodła i sprawiła prezent imieninowy swojemu trenerowi. Chcieliśmy zrobić psikusa i sprawić, żeby Irek Mazur obchodził imieniny w Wołominie – niestety nie udało się. Takie są realia i ciężko się nam mierzyć jako średniak Polskiej Ligi Siatkówki z drużyną europejskiego formatu, jaką niewątpliwie jest zespół z Częstochowy.

Rozmawiał: Jakub Pietrzak

Nr 13 (574) Wieści Podwarszawskie
31 marca 2002

Skip to content