Archiwum

03/12/2022

Huragan

Ośrodek Sportu i Rekreacji w Wołominie

Dobra passa Stolarki trwa. Już cztery zwycięstwa odniósł T.S. bez kontuzjowanego Jacka Małkowskiego. Podczas weekendowych zmagań wołomńskich siatkarzy z Okocimskim Brzesko, jego brak dało się odczuć tylko w kilku fragmentach gry. Dzięki dwóm wygranym, Stolarka zajmuje pierwsze miejsce w tabeli. Za tydzień zaś świeżo upieczony lider pojedzie do Świdnika.

Widząc przewagę Stolarki, już od pierwszych piłek sobotniego spotkania, Brzesko wyraźnie straciło ochotę do gry. Dwa sety T.S. wywalczyło bez żadnych problemów. Z hali Ośrodka Sportu i Rekreacji wręcz powiewało nudą, gdy gospodarze punkt po punkcie parli monotonnie do zwycięstwa. Dopiero w trzeciej partii przyjezdni zaczęli stawiać opór wołominiakom.

Od stanu 12:6 błyskawicznie zmniejszyli przewagę Stolarki tylko do trzech punktów (13:10). Te starania na niewiele jednak się zdały siatkarzom Brzeska. Było już za późno na przejęcie inicjatywy. Po czterdziestu pięciu minutach, nieciekawej gry, siatkarze Krzysztofa Felczaka zakończyli spotkanie wynikiem 3:0 i zainkasowali zwycięskie punkty.

Andrzejkowa zabawa wyraźnie nie posłużyła Stolarce, gdyż w niedzielę nie miała ona już tak łatwej drogi do zwycięstwa, jak dzień wcześniej. Hubert Milewski wystąpił z wysoką temperaturą, a Grzegorz Kołodziej po sobotnim meczu miał zszywaną brodę. Mimo równej gry Żukowskiego i wysokiej dyspozycji Firszta, który od ostatnich kilku kolejek jest podstawowym atakującym T.S., bardzo ryzykujące zagrywką Brzesko, nie pozwoliło Stolarce na wiele w pierwszej partii.

– Wszystko przez lekki kryzys formy, trwający już od początku tygodnia – mówił po meczu kapitan T.S. Zbigniew Żukowski. Od stanu 15:14 goście przejęli wyraźnie inicjatywę i po chwili kończyli seta do 19. Nieznaczną różnicą punktów zakończył się również set drugi. Tym razem T.S. ratować się musiał zmianą taktyczną. Dopiero, gdy na placu pojawił się Sadecki, a młody rozgrywający Kołodziej skuteczną zagrywką pomieszał szyki Brzeska, Stolarce udało się wyjść na prostą i różnicą dwóch punktów (25:23) pokonać Okocimskiego.

– To był dla mnie bardzo ciężki mecz – komentował w niedzielę Grzegorz Kołodziej. – Nie czułem się już tak dobrze, jak w sobotę, czy we Wrocławiu. Teraz wiem jak wiele muszę się jeszcze nauczyć.

Przed porażką w następnej części spotkania uratował T.S. trener Felczak, kolejną zmianą taktyczną. Przytomnie wprowadził do gry wysokiego środkowego Grzegorza Otkę. Ten ustawiwszy, wspólnie z Tomaszem Laskowskim, szczelny blok, powstrzymał atak gości, kończąc tym seta 25:22. W czwartej partii T.S. skutecznie wykorzystywało błędy przyjezdnych. Ci jednak zdołali zdobyć aż 21 punktów.

– Chwała nam za to, że umiemy wygrywać, grając gorzej niż zwykle – mówił w niedzielę trener Felczak. – Czasem trzeba wygrać jak przychodzi kryzys.

T.S. wystąpił w składzie: Dariusz Parkitny, Tomasz Laskowski, Zbigniew Żukowski (kapitan), Grzegorz Kołodziej, Daniel Pliński, Mariusz Firszt, Hubert Milewski (libero). W niedzielę zagrali również Grzegorz Otko, Robert Grzanka, Marcin Sadecki.

Wyniki kolejki: sobota 3:0 (25:17, 25: 17, 25:19), niedziela 3:1 (19:25, 25:23, 25:22, 25:21)

Wieści Podwarszawskie Nr 48 (456)
5 grudnia 1999

Skip to content