Archiwum

Huragan

Ośrodek Sportu i Rekreacji w Wołominie

Huragan Naftgaz Wołomin – Polfa Tarchomin 4:2

Po ostatnim zwycięstwie Huraganu na wyjeździe z Legią 3:6 (prawie jak Valencia), przyszło podopiecznym Marka Chojnowskiego gościć Polfę Tarchomin, rywala, który zajmuje bezpośrednie czwarte miejsce w tabeli za Huraganem z punktem straty. Chłopaki z Wołomina chcieli zaprezentować się korzystnie i powiększyć przewagę w tabeli nad Polfą, tym bardziej że był to ostatni mecz w tej rundzie, choć nie ukrywali, że źle im się gra przeciwko tej drużynie.

Początek meczu zdawał się potwierdzać te słowa, gdyż już w pierwszych minutach goście prowadzili 0:1. Po tej bramce Huragan przejął inicjatywę, ale nie łatwo było im grać przeciwko rosłym obrońcom Polfy. Mecz był dość zacięty i było dużo walki na każdym metrze boiska, ale to właśnie miejscowi grali z większą werwą. W 12 minucie ładna koronkowa akcja gospodarzy, lecz zamiast zdecydować się na strzał przekombinowali i stracili piłkę. Goście starali się nie dopuszczać Huraganu pod swoją bramkę, sam zaś pozycyjnie wyprowadzali ataki. Wreszcie w 20 minucie prostopadłe zagranie do Zbrzeźniaka między dwóch obrońców, Zbrzeźniak przejmuje piłkę i lekkim strzałem uderza obok bramkarza w długi róg. I mamy remis. Piłkarze z Tarchomina nie poddawali się i starali się strzelić drugą bramkę, co im się prawie udało. W 22 minucie nie trafił w piłkę Bakun, ale dobrze zachował się Wojdyna wychodząc do piłki i skracając kąt przy strzale rywala, co zapobiegło utracie gola. Chwilę po tym długie podanie do Nagraby, ale zbyt mocne i bramkarz pierwszy doszedł do piłki. W tym okresie gry była to jakby istna wymiana ciosów. W 29 minucie szybka akcja Polfy, napastnik gości wszedł w pole karne, ale ponownie szybkie wyjście Wojdyny i piłka już jest w jego rękach. Minutę potem ponownie groźnie pod bramką Huraganu, ale na szczęście był spalony. W 35 minucie szybki kontratak, pary napastników Nagraby i Zbrzeźniaka, obrońcy myśląc że Zbrzeźniak uruchomi właśnie Nagrabę, pokryli go uważniej tymczasem Zbrzeźniak minął dwóch obrońców, ale niestety przestrzelił z około 18 metrów. I na przemian goście próbowali zaskoczyć Wojdynę strzałem z dystansu, lecz piłka przeszła nad poprzeczką. W 38 minucie składna akcja „Nafciarzy” i Zbrzeźniak zamiast odegrać dobrze ustawionego Nagrabę, próbował samemu coś wskórać tracąc piłkę. Minutę po tym wymiana piłki na lewej stronie, Zbrzeźniak dostaję piłkę znajdując się w narożniku pola karnego, zostaje popchnięty i sędzia wskazuje na jedenastkę. Pewnym egzekutorem okazuje się ponownie Zbrzeźniak. Jeszcze przed końcowym gwizdkiem, przyjezdni wrzucili piłkę w pole karne i gdyby nie Miałkowski, który wybił piłkę głową byłby remis. Pierwsza połowa zakończyła się więc remisem.

Początek drugiej połowy był podobny do pierwszej, a mianowicie goście szybko strzelili wyrównującego gola, po błędzie całej obrony, napastnik Polfy prawie że wszedł do bramki. Wydawało się, że warszawiacy złapali wiatr w żagle, co słychać było po ich okrzykach. Wówczas rzut rożny wykonywał Huragan, po którym, po strzale Szczupaka, piłka znalazła się w siatce Polfy. Ta bramka jakby podłamała przyjezdnych i Huragan kontrolował wydarzenia na boisku. Dziesięć minut później zgranie wzdłuż pola karnego, do piłki dopada Rakowski i silnym strzałem zaskakuje bramkarza Polfy, który przy tej interwencji nie popisał się. W 70 minucie znowu atak wołominiaków i ponownie Zbrzeźniak zamiast grać na lepiej ustawionego Nagrabę „znachalił” się i nic z tego nie było. Wynik meczu do końca się już nie zmienił, Huragan wygrał zasłużenie stwarzając więcej sytuacji strzeleckich, choć goście postawili twarde warunki. Wypada podziękować młodym wołomińskim piłkarzom za grę jaką prezentowali w tej rundzie, a także trenerowi Markowi Chojnowskiemu, który dopiero trenuje z chłopakami kilka miesięcy i idzie mu to całkiem dobrze.

Maciej Bakun

Wieści Podwarszawskie nr 46/2001

Skip to content