Archiwum

Huragan

Ośrodek Sportu i Rekreacji w Wołominie

Choć Stolarka dawno już wykonała tegoroczny plan i zapewniła sobie miejsce w IA, to siatkarze Krzysztofa Felczaka wciąż nie powiedzieli ostatniego słowa. W niedzielę w drugim spotkaniu play off pokonali zespół mistrza kraju Mostostalu Kędzierzyn-Koźle.

Choć w pierwszym spotkaniu play off siatkarze z Wołomina próbowali twardo naciskać na mistrzów Polski i wygrywali zarówno w pierwszej, jak i drugiej części meczu, to ostatecznie musieli uznać wyższość zespołu miejscowych. Podopieczni Krzysztofa Felczaka nie potrafili znaleźć skutecznej recepty na kombinacyjną grę gospodarzy, przez co też nie mogli wykorzystać zdobywanego przez siebie prowadzenia. W trzecim secie naprzeciw przegrywającej już siedmioma punktami Stolarki stanęli rezerwowi gracze Mostostalu. Mimo to sytuacja na boisku nie zmieniła się i zespół Waldemara Wspaniałego bez większych problemów mógł wygrać pierwsze finałowe spotkanie tego sezonu.

– Mieliśmy tradycyjnie kłopoty z przyjęciem, szwankował blok, brakło nam determinacji – komentował wynik meczu Krzysztof Felczak.

Mimo to od doskonałej, sprawiającej mnóstwo problemów gospodarzom zagrywki, rozpoczęli niedzielne spotkanie siatkarze z Wołomina. Dużo nerwów swoim serwowaniem napsuł przyjmującym Mostostalu Grzegorz Kołodziej. Stolarka nie tylko lepiej zagrywała niż w sobotę, poprawiła również przyjęcie i blok, co wydatnie wpłynęło na jakość wołomińskiego ataku. Już w pierwszej partii przyjezdni prowadzili 18:13, a Mostostal nie mógł poradzić sobie z mocnymi atakami Sordyla i Legienia.

Krzysztof Felczak wprowadzał do gry wszystkich swoich zawodników. W każdym secie wykorzystał po sześć zmian. W trzeciej partii wydawało się jednak, że chwile chwały Stolarki dobiegają końca. Prowadzącym 19:16 wołominiakom odebrano punkty, co w efekcie przyniosło stratę seta. Kolejna odsłona zdawała się potwierdzać chmurny dla gości z Wołomina scenariusz. W końcówce Stolarka przegrywała bowiem 23:20, a na fali znów byli głośno dopingowani nawet w najtrudniejszych momentach meczu, siatkarze z Koźla. Kiedy jednak wydawało się już, że piąta, decydująca partia zbliżała się nieuchronnie, goście z Wołomina zdobyli pięć punktów pod rząd, ostatecznie atakiem Mariusza Sordyla, przesądzając o wyniku spotkania. Za swą grę sowitymi brawami wynagrodzeni zostali przez kibiców Mostostalu.

– Cieszę się bardzo z takich spotkań – mówił po niedzielnym meczu Krzysztof Felczak. – Mimo że cel tegorocznych rozgrywek został osiągnięty dużo wcześniej, to widać, że walczymy i że zespół chce osiągnąć jak najlepszy wynik. Przez to być może naszemu sponsorowi łatwiej będzie znaleźć drugiego strategicznego partnera.

Mostostal Kędzierzyn-Koźle – Stolarka Wołomin 3:0 (19,21,14) i 1:3 (-16,-22,24,-23)

Skład Stolarki: Otko, Małkowski, Pliński, Sordyl, Legień, Firszt, Laskowski (l), Żukowski, Milewski, Kołodziej, Sadecki.

P.Ł

Wieści Podwarszawskie nr 8/2001

Skip to content