Archiwum

Huragan

Ośrodek Sportu i Rekreacji w Wołominie

Z czternastu spotkań drugiej rundy Stolarka oddała tylko trzy (dwa Chełmcowi i jedno BBTSowi).

W drugiej rundzie Stolarka wygrała osiem spotkań pod rząd. To dla trenera Felczaka olbrzymi powód do zadowolenia. Jak mówi, nie pamięta podobnego wyniku w Wołominie. Według niego, było to możliwe tylko dzięki temu, że zespół wybrnął ostatecznie ze zdrowotnych perypetii, nękających T.S. od początku sezonu. Już w drugiej kolejce rundy do gry powrócił kontuzjowany jeszcze w starym roku Daniel Pliński, niezawodny w tej edycji rozgrywek na środku bloku. Pełną sprawność odzyskał również rozgrywający – Jacek Małkowski, co dla drużyny nie było bez znaczenia.

– Przegrane mecze z Chełmcem zadecydowały o tym, że nie zajęliśmy pierwszego miejsca – mówi Krzysztof Felczak. – Mimo to myślę, że plan wykonaliśmy, dodatkowo przy dużo trudniejszym rozstawieniu spotkań. Z najbardziej wymagającymi rywalami to jest Bielskiem, Chełmcem i Świdnikiem przyszło nam grać bowiem na wyjeździe. W Bielsku dodatkowo odczarowaliśmy miejscowy parkiet. Do naszej konfrontacji z BBTSem nikt tam przed nami nie wygrał.

Druga runda nie była także tylko walką o punkty i miejsce w tabeli. Zespół Stolarki zdecydowanie poprawił formę i wreszcie ku zadowoleniu szkoleniowca skonsolidował się ostatecznie. Brak tego ostatniego szczególnie dało się odczuć w początkowej fazie rozgrywek.

– W tej chwili zrobiliśmy wszystko, czego można było dokonać z tym zespołem – tłumaczy trener T.S.u. – Mogliśmy to uzyskać wcześniej, nie pozwoliły nam na to, jak wiadomo okoliczności. Do zupełnej jednak konsolidacji brakuje jeszcze dwóch, bądź trzech długich, męczących i przede wszystkim dramatycznych spotkań.

W drugiej rundzie Stolarka zdecydowanie lepiej zagrała blokiem. Poprawiono także wyprowadzanie kontrataku. Co ważniejsze, unormowało się także przyjęcie zagrywki. Rundę życia, jak mówi Krzysztof Felczak, zagrał Mariusz Firszt, który dobrą passę rozpoczął już w pierwszym spotkaniu. Mimo, że trener Felczak podobno maksymalnie wykorzystał możliwości swego zespołu, ma on jeszcze jego zdaniem pewne rezerwy. Szkoleniowiec chętnie widziałby lepszą koordynację działań bloku i obrony. Krzysztof Felczak jest bardzo zadowolony z wyników drugiej rundy.

– Wyglądało na to, że będzie nam bardzo ciężko awansować – mówi. – Podejrzewam, że inny zespół przy takich kłopotach, jakie my mieliśmy, nie byłby w stanie dojść tak wysoko.

Mimo, iż testy wydolnościowe, którym poddano siatkarzy Stolarki niedawno, wykazały że są oni w doskonałej formie (Mariusz Firszt pobił nawet swój poprzedni rekord) szkoleniowiec najchętniej dałby teraz kilka dni oddechu swym podopiecznym. Z wyników Stolarki zadowolony jest także kierownik zespołu Jarosław Szerszeniewski.

– W porównaniu z pierwszą rundą w drugiej wygraliśmy nadspodziewanie dużo – mówi. – Nie spodziewaliśmy się nawet takich rezultatów. W drugiej rundzie dało się zauważyć duży postęp w grze drużyny, to można wnioskować chociażby spoglądając na wyniki. Zarząd i wszyscy związani z zespołem wierzą teraz, że jest on rzeczywiście w stanie awansować. Pozyskujemy nowych sponsorów. Dołączyło ostatnio do grona wspierających nas firm ROTO, a już wkrótce uczyni podobnie CRAFTMASTER. Odczuwamy także poprawę sytuacji na zewnątrz. Władze miejskie początkowo pominęły nas w budżecie. Dobre wyniki drużyny spowodowały chyba pewne refleksje włodarzy lub wywołały naciski ze strony kibiców, gdyż miasto zdecydowało na ostatniej sesji przyznać nam dofinansowanie wysokości 20 tysięcy złotych (jest to jedna czwarta tego, co T.S. dostał od UM dwa lata temu – przyp. aut.). Gra przekłada się na zainteresowanie i oby tak dalej.

P.Ł

Wieści Podwarszawskie Nr 11 (470)
19 marca 2000

Skip to content