Archiwum

Huragan

Ośrodek Sportu i Rekreacji w Wołominie

Dwa w pełni zasłużone zwycięstwa odnieśli przed własną publicznością siatkarze Stolarki. W konfrontacji z T.S.em Gwardia Wrocław nie miała wiele do powiedzenia.

Tylko jednego seta ugrać zdo- łali na wołomińskim parkiecie siatkarze z Wrocławia. Na tyle bowiem pozwolili przyjezdnym podopieczni Krzysztofa Felczaka, którzy wreszcie, po wielu zdrowotnych perypetiach, wystąpili w optymalnym składzie.

W sobotę w pierwszej partii dopiero od stanu 13:13 gospodarze zdołali objąć zdecydowane prowadzenie. W dalszej części gry wołominiacy nie pozwoli już odebrać sobie zwycięstwa. Gwardia zaś, jak mówił po meczu kierownik Stolarki Jarosław Szerszeniewski „pękła w końcówce” do 18. Druga odsłona to już zupełna dominacja T.S. nad wrocławskim zespołem. Tak łatwe wygrane widać rozprężyły siatkarzy trenera Felczaka, gdyż w następnej części spotkania, nonszalancja, która wkradła się w ich szeregi, najpierw przyniosła remis 15:15, później zaś nawet porażkę do 23. Wyciągnięte wnioski i reprymenda trenera widać odniosły pożądany skutek, gdyż czwarty set stał się jednocześnie ostatnim tego wieczora. Gospodarze znów dominowali pod każdym względem, a goście znów nie mieli nic do powiedzenia.

Niedzielny rewanż jeszcze bardziej uwidocznił różnice w poziomach gry obu zespołów. Niemoc, jaka opanowała zdruzgotaną po sobotniej porażce Gwardię, dała większe pole do popisu Stolarce. W efekcie wygrała ona pierwszą partię do 8. Reszta spotkania, mimo niemrawych prób odrobienia strat, jakie ciągle na swoim koncie notowała Gwardia także należała do T.S. Pod koniec meczu wyraźnie spasował trener wrocławian, wpuszczając na plac coraz to młodszych zawodników, których zadaniem nie było już ratowanie wyniku lecz doskonalenie umiejętności na pierwszoligowym parkiecie.

– Były to kolejne dobre mecze Stolarki – komentował w niedzielę Jarosław Szerszeniewski. – Dwie wygrane z Gwardią, która przecież dwukrotnie pokonała u siebie Bielsko, potwierdzają naszą wysoką dyspozycję.

– W sobotę dobrze zagraliśmy dwa pierwsze sety – mówił trener Felczak. – W niedzielę koncertowo wypadł set pierwszy. Bardzo pasowała mi gra całego zespołu. Chociaż najwyższą skutecznością w ataku wykazał się, jak na razie doskonały we wszystkich spotkaniach drugiej rundy Mariusz Firszt. Doskonale przyjmował Tomek Laskowski, a całą sytuację kontrolował, jak zwykle Zbyszek Żukowski.

Skład T.S.: Małkowski, Parkitny, Żukowski, Firszt, Laskowski, Pliński, Milewski (zmiany Grzanka, Aleksandrowicz, Otko).

Wyniki: sobota – 3:1 ( +18, +18, -23, +19), niedziela – 3:0 (+8, +20, +19)

W ten weekend T.S. jedzie do Brzeska. Okocimski, jako ostatni zespół w lidze, ma być łatwym kąskiem dla wołominiaków. Liczą oni bowiem na pewne punkty w wyjazdowych spotkaniach

Nr 6 (465) • 13 lutego 2000

Skip to content