Archiwum

Huragan

Ośrodek Sportu i Rekreacji w Wołominie

Koszykówka w Wołominie ma już 50 lat

Przyszedł czas wystawić pierś do medali

To swoiste święto wołomińskiej koszykówki. W miniony weekend obchodzono 50-lecie tej dyscypliny oraz 25-lecie koszykówki żeńskiej. W związku z tą wyjątkową okazją, swój rodzimy klub – „Huragan” odwiedziła najwyższa koszykarka na świecie – Małgorzata Dydek.

Początek koszykówki w Wołominie to rok 1953. Prekursorem tej dyscypliny stał się Ryszard Buczma, który jako 18-letni chłopak przyjechał z Wielkopolski uczyć się w wołomińskim liceum. Wtedy też przywiózł do nas miłość do koszykówki. Szybko zaszczepił nią swoich szkolnych kolegów i już w październiku rozpoczęły się pierwsze treningi właśnie pod kierunkiem Ryszarda Buczmy. Pierwszym poważnym przeciwnikiem drużyny kolejowego wówczas „Huraganu” był WKS Kadra Rembertów. Właśnie w taki sposób narodziła się mająca dzisiaj wielkie tradycje koszykówka w Wołominie.

Od tamtej pory minęło już 50 lat. Przez „Huragan” przewinęło się wielu zawodników i zawodniczek największego formatu. Niepodważalnym powodem do dumy są trzy siostry Dydkówny, wychowanki trenera Ryszarda Zahna, które występują dzisiaj w najlepszych klubach w Polsce i na świecie.

Organizatorzy na uroczystość zaprosili wszystkich, którzy mieli kontakt z profesjonalną koszykówką w naszym mieście. Lista gości była bardzo długa, samych zawodników i zawodniczek sekcja koszykówki wychowała ponad pół tysiąca. Niestety, nie wszyscy przybyli na wielki jubileusz, trybuny przynajmniej w połowie świeciły pustkami. A było na co popatrzeć.

Głównym punktem programu był mecz koszykówki pomiędzy reprezentacją oldbojów „Huraganu”, a koszykarkami, które jako pierwsze zaczynały przygodę z „koszem” w Wołominie. W drużynie żeńskiej wystąpiły: Małgorzata Sokołowska, Monika Baranowska, Lucyna Pękul, Hanna Gajc, Izabela Piwko, Beata Ołdak, Katarzyna Kazulo, Iwona Uścińska, Iwona Jezierska, Violetta Denis. Trenerami pań był Marek Plewko, to właśnie z nim koszykarki „Huraganu” w 1987 roku odnosiły największe sukcesy. Asystował mu Andrzej Przybyłowski.

W szeregach koszykarskich oldbojów zagrali: Ryszard Buczma, Jerzy Mikulski, Paweł Suchocki, Andrzej Motyka,Andrzej Kazimierski, Zbigniew Kulma, Jan Nadaj, Kazimierz Rutkowski, Paweł i Mieczysław Skołożyński, Jacek Wierzbicki, Jacek Brzuszczyński – organizator całej imprezy. Męską ekipą zaopiekował się Ryszard Zahn.

Ruszać się baby!

Szeroka była ławka rezerwowych pań, bo oprócz zawodniczek zasiadły na niej ich dzieci i to był jedyny element, który odróżniał przeszłość od teraźniejszości. Z trybuny swoje koleżanki dopingowała zmęczona i poobijana po Mistrzostwach Europy w Grecji, najwyższa koszykarka na świecie (213 cm wzrostu), urodzona w Wołominie – Małgorzata Dydek. Historyczne spotkanie sędziował przyjaciel „Huraganu”, sędzia koszykarski Cezary Buczny, który często przymykał oko na przewinienia i błędy zawodników, liczyła się przecież dobra zabawa. Jednak mimo przyjacielskiego charakteru meczu rywalizacja była nieunikniona. Panie szybko przypomniały sobie efektowne zagrania sprzed lat. Grały bardzo ambitnie i walecznie. Kiedy traciły zbyt dużo punktów, z ławki zrywał się trener Plewko i reagował nerwowo jak kilka lat temu – Ruszać się baby, gramy! – krzyczał.

Oldboje grali bardziej skutecznie, częściej trafiali piłkę spod tablicy. Jednak dzięki celnym rzutom za trzy punkty Katarzyny Kazulo, panie nie odpuszczały. Niezastąpiona w obronie była jak zawsze Beata Ołdak, która dosłownie wydzierała silnym facetom piłkę z rąk. Mimo wszystko mężczyźni górą. Mecz zakończył się zwycięstwem podopiecznych Ryszarda Zahna 46:42. Dosłownie kilka sekund zabrakło paniom, aby doprowadzić do remisu, ale czas był nieubłagany. Zaraz po końcowym gwizdku panowie rwali się do pomeczowej wymiany koszulek, ale ostatecznie stanęło na symbolicznym buziaku.

Najwięcej punktów dla drużyny kobiet zdobyła Izabela Piwko, trafiając aż 12 oczek. U panów bohaterami zostali Jacek Brzuszczyński i Andrzej Motyka, obaj zdobyli po 8 punktów. Jednak to już nie to co kiedyś. W 1971 roku w meczu z AZS Siedlce Jacek Brzuszczyński zdobył 40 punktów w spotkaniu i do tej pory jest najlepszym strzelcem „Huraganu”.

Krzyże od prezydenta Po zmaganiach sportowych nadszedł czas na część oficjalną. Tutaj było już mniej emocjonująco. Przemówienia, listy, podziękowania, odznaczenia i medale. Najbardziej prestiżową nagrodą został odznaczony Jacek Brzuszczyński, który w imieniu prezydenta RP został uhonorowany „Złotym Krzyżem Zasługi”, srebrne krzyże z rąk burmistrza Mikulskiego otrzymali Zbigniew Kulma i Andrzej Przybyłowski. Były również inne odznaczenia za zasługi sportowe – odznaki Polskiego i Wojewódzkiego Związku Koszykówki. Klapy marynarek zasłużonych marszczyły się pod ciężarem medali. Nie mogło obyć się także bez pamiątkowego zdjęcia, na którym wyróżniała się oczywiście nasza duma, Małgorzata Dydek.

Pożegnalny bankiet w sali przypominającej sportowe archiwum ze starymi zdjęciami i dokumentami na ścianach uwiecznił wielkie święto koszykówki w Wołominie. Z pewnością kolejne półwiecze tej dyscypliny będzie równie bogate w sukcesy, bo już na jego początku koszykarki Banku Spółdzielczego Sure Shot Wołomin awansowały po raz pierwszy w historii do rozgrywek ekstraklasy. Tak sprawdza się słynne już powiedzenie kolejnych burmistrzów, że: „Wołomin sportem stoi!”

Jakub Pietrzak

Małgorzata Dydek, najwyższa koszykarka na świecie: – Dziewczyny dały prawdziwy, siłowy wycisk swoim przeciwnikom. Po tylu latach przerwy w grze radziły sobie naprawdę świetnie. Niektóre z koleżanek poznałam dopiero po ruchach i zachowaniu na parkiecie. Jak „Pyza” czy „Kurczak” weszły na boisko od razu przypomniały mi się stare czasy. Dziewczyny nie straciły absolutnie tego swojego sportowego drygu. Oczywiście wiadomo, kondycyjnie jest słabiej, ale to wynika z braku regularnego treningu. Z przyjemnością jednak patrzyłam jak Kasia Kazulo trafiła kilka „trójek”, albo jak Beata Ołdak szarpała każdą piłkę i w ataku i w obronie. Nadal widać wielką więź dziewcząt z trenerem Plewko i, mimo że minęło już tyle lat, wszystko funkcjonuje doskonale. Ta impreza to wielkie święto koszykówki. Wołomin to mój początek, od tego miasta zaczęła się moja sportowa kariera. Tutaj w „Huraganie” stawiałam swoje pierwsze kroki pod okiem trenera Ryszarda Zahna. Tego wszystkiego nigdy nie zapomnę.

Ryszard Buczma, prekursor koszykówki w Wołominie: – Ja zawsze uprawiałem sport i zostało mi tak do dzisiaj. W moim już podeszłym wieku nadal jestem czynnym sędzią koszykarskim. Dzięki koszykówce zyskałem wielu nowych przyjaciół w całej Polsce. To dyscyplina dla ludzi myślących, tych, którzy coś sobą reprezentują. Cieszę się, że mogę jeszcze uczestniczyć w tej jubileuszowej imprezie. Właśnie tak wyobrażałem sobie to święto. Jestem również uradowany tym, że moi wychowankowie, dzisiaj trenerzy postawili na koszykówkę żeńską. Wiedziałem, że w przyszłości coś z tego będzie. Chciałem dożyć tej chwili kiedy w Wołominie będzie ekstraklasa. Ciężka praca Kulmy, Zahna, Dąbrowskiego i Orkiszewskiego przyniosła wymarzone efekty.

Marek Plewko, pamiętny trener żeńskiej drużyny „Huraganu”: – Rewelacyjna impreza. Początek meczu to było przypomnienie ćwiczonych przed laty zagrań. W przerwie odświeżyłem dziewczynom ustawienie w obronie i grały już tak jak trzeba. Mimo, że troszkę brakowało sił to moje zawodniczki walczyły naprawdę bardzo dzielnie. Moje stare komendy poskutkowały. Ludziom się podobało, a przecież tak miało być. Cudownie podsumowaliśmy te 50 lat koszykówki w Wołominie.

Rozmawiał: J.P

Wieści Podwarszawskie Nr 41 (653)
12 października 2003

Skip to content