Archiwum

Huragan

Ośrodek Sportu i Rekreacji w Wołominie

Czarna plama na honorze

W Zaduszki siatkarze Stolarki Wołomin podejmowali we własnej hali zespół WKS Czarni Radom. Nasza drużyna chyba tylko duchem była na parkiecie, bo po beznadziejnej grze przegrała 0:3.

Inauguracja sezonu w hali Ośrodka Sportu i Rekreacji w Wołominie dwa tygodnie temu nie należała do udanych. Stolarka będąc zdecydowanym faworytem poniosła porażkę 2:3, ustępując pola siatkarzom z Andrychowa. Dlatego też 2 listopada, podczas 5 kolejki Serii B wołomińscy kibice czekali na renesans podopiecznych trenera Macieja Nowaka. Krótko mówiąc, liczyli na dobre widowisko sportowe zakończone zwycięstwem gospodarzy. Frekwencja na trybunach była co prawda nieco mniejsza niż ostatnio, ale nie oznaczało to jednak braku głośnego dopingu wydobywającego się z żółtego kotła wołomińskich „kiboli”. Bębny i trąbki musiały brzmieć tego dnia wyjątkowo donośnie, ponieważ na krzesełkach po przeciwnej stronie zasiadła również liczna grupa przygotowanych jak zawsze profesjonalnie kibiców z Radomia.

Swoją obecnością na meczu zaszczycił także menedżer klubu Jarosław Szerszeniewski, który mimo dokuczliwej kontuzji przyszedł dopingować swoich siatkarzy. Problemy zdrowotne dotknęły nie tylko członka zarządu, ale i samych zawodników. Tym razem z powodu kontuzji na ławce zasiedli Grzegorz Kołodziej i Witold Roman, a w składzie nie pojawił się skrzydłowy Stolarki Mariusz Firszt.

Sito albo aut

Punkt osiemnasta siatkarze wybiegli na boisko. Stolarka Wołomin rozpoczęła w składzie: kapitan drużyny Hubert Milewski, Grzegorz Otko, Jacek Małkowski, Maciej Wołosz, Piotr Żuber, Maciej Kosmol i libero Tomasz Laskowski. Niektórzy z tych zawodników pamiętali ostanie derbowe starcie z Czarnymi w Radomiu. Wtedy, w zimny marzec 2002 roku grając jeszcze w Serii A, Stolarka przegrała wyjazdowy mecz 1:3. Inaczej miało byń tym razem… Miało!

Rozpoczęliśmy dobrze. Po precyzyjnym rozegraniu Małkowskiego uderzeniem z krótkiej popisał się młody Piotr Żuber i zdobył prowadzenie dla Stolarki. I wydawało się, że go nie stracimy. Pewnie i skutecznie atakowali Mańkowie: Kosmol i Wołosz. Goście zdobywali punkty głównie po błędach serwisowych Stolarki, wszystko jednak do czasu. Przy stanie 6:5 na pojedynczym bloku został złapany Kosmol. Czarni doprowadzili do remisu, a następnie po silnych zagrywkach Roberta Grzanki objęli prowadzenie 10:7. Trener Nowak poprosił o pierwszą przerwę dla gospodarzy. Nie pomogło. Stolarka notorycznie psuła zagrywkę co pozwalało przyjezdnym utrzymywać bezpieczną odległość punktową. Potrójny blok Czarnych zatrzymywał skrzydłowe ataki Macieja Wołosza, było 12:16 dla gości. Gubiliśmy się również w przyjęciu, przechodzące piłki wykorzystywał, kapitan WKS-u Krzysztof Staniec. Przy stanie 16:20 dla Czarnych Radom, szkoleniowiec Stolarki poprosił o drugi czas dla drużyny. Po odetchnięciu i chwilowej regeneracji, gra siatkarzy z Wołomina nie uległa zmianie. Piłka serwisowa leciała daleko w aut, a po naszej stronie siatki panował zupełny chaos. Takim sposobem Czarni gładko wygrali do 18.

Na własne życzenie

Druga partia rozpoczęła się od dobrej i wyrównanej gry po obu stronach. Po atakach ze środka Grzegorza Otko oraz podwójnym bloku Kosmola i Wołosza Stolarka odskoczyła na trzy punkty i wygrywała 18:15. Wszystko po to, aby po serii zepsutych zagrywek i tragicznym przyjęciu ponownie straciń pewne i wypracowane prowadzenie w tym spotkaniu. Potrójny czarny mur sprawił, że na tablicy było już 22:19 dla gości z Radomia. Trener Nowak próbował jeszcze podwyższać blok zamieniając Jacka Małkowskiego na Adam Wojtowicza, na nic… Nie potrafiliśmy przebić piłki nad siatką, goście natomiast, a i owszem. Drugiego seta przegrywamy na własne życzenie – 21:25, a stan meczu już 0:2.

Trójka do zera!

Trzecia odsłona sobotniego spotkania okazała się ostatnią, mimo iż Stolarka miała wysoką przewagę i powinna wygrać bez problemu. Ale może po kolei. Pierwsze minuty przebiegały już tradycyjnie pod dyktando gospodarzy. Ataki Grzegorza Otko z krótkiej, kiwka Macieja Kosmola i chwilowa dekoncentracja Czarnych sprawiły, że wołomińscy siatkarze prowadzili 5:3. Szybko gra Stolarki wróciła jednak do generalnego poziomu. Piotr Żuber psuje zagrywkę, a atomowym atakiem popisuje się skrzydłowy z Radomia. Remis 8:8. I o dziwo w tym momencie rozpoczął się najlepszy okres gry drużyny z Wołomina. Skuteczny atak wyprowadził Wołosz, a przeciwnika zblokowali weterani, Małkowski i Otko. Przy rezultacie 10:8 o czas sędziego z Opola poprosił trener gości. W Stolarce Piotra Żubera zastępuje Jakub Korpak, zmiana natychmiast przynosi zamierzony efekt. Techniczna i rozsądna gra gospodarzy sprawia, że po kolejnym silnym ataku Wołosza prowadzimy 15:12, a za chwilę nawet 19:13. Wygrana partii wisiała w powietrzu, a tak naprawdę to już siedziała w kieszeni. Nagle znowu zaczęło dziać się nie dobrze w szeregach Stolarki, błędy w przyjęciu i serwisie zabrały nam dwa punkty. Wówczas Maciej Nowak zarządził przerwę mobilizacyjną, która zamiast pomóc wytrąciła siatkarzy z rytmu. Czarni popisują się udanym blokiem i odrabiają straty. Przy stanie 19:17 kolejny, ostatni jak się okazało tego dnia czas dla drużyny wykorzystała Stolarka. Goście niesieni głośnym dopingiem swoich kibiców wysunęli się na prowadzenie 22:21 plamiąc honor Stolarki Wołomin. Wykończyła nas zagrywka Krzysztofa Stanica, wołomińska publiczność chowała twarz w ręce, nie chciała patrzeć. Atak Wołosza i blok Kosmol – Żuber nie uratował beznadziejnej sytuacji. Stolarka Wołomin przegrała III seta 23:25, a całe spotkanie z kretesem – 0:3.

To kolejna porażka Stolarki na własnym parkiecie i przed własną publicznością. Ciekawe ile jeszcze zniosą wierni i cierpliwi kibice w żółtych uniformach… Na pocieszenie wypada dodać, że siatkarze z Wołomina o wiele lepiej spisują się na meczach wyjazdowych. W czwartej kolejce Serii B, 26 października pokonali drużynę SMSu w Spale 2:3.

Jakub Pietrzak

Po mecz powiedzieli:

Jarosław Szerszeniewski, menedżer Stolarki: – W naszej drużynie brakuje lidera, który by pociągnął i zmobilizował innych do gry. W zespole brakuje odpowiedniej atmosfery, ta jednak zepsuła się już kilkanaście miesięcy temu, podczas pamiętnego konfliktu Małkowski – Sordyl. Nie chcę jeszcze oceniać pracy trenera Nowaka, na to jest na razie za wcześnie.

Maciej Nowak, trener Stolarki: – Czarni Radom byli dzisiaj zdecydowanie lepszą drużyną. Przeważali praktycznie w każdym elemencie, a w szczególności w zagrywce. My zagrywaliśmy tak, aby piłka przeleciała na drugą stronę siatki, a to jest zdecydowanie za mało. Żeby wygrać trzeba grać ryzykownym serwisem, a uderzana przez piłka latała jak balon. Czarni pokazali nam nasze miejsce w szyku.

Grzegorz Otko, środkowy Stolarki: – Przegraliśmy ważne i ciężkie spotkanie. Zespołowi doskwierają kontuzje, dlatego też graliśmy nieco zmienionym składem. Nie ma się jednak co tłumaczyć, byliśmy słabsi i tyle. Mieliśmy praktyczne wygrane dwa sety, wysoką przewagę punktową, a jednak się nie udało. Na temat atmosfery w drużynie wolałbym się jednak nie wypowiadać.

Rozmawiał J.P.

Nr 45 (606) Wieści Podwarszawskie
7 listopada 2002

Skip to content