Archiwum

Huragan

Ośrodek Sportu i Rekreacji w Wołominie

W miniony weekend wołominianki rozegrały dwa równie ważne spotkania. Już w pierwszym (w Warszawie) zapewniły sobie awans z grupy, a następnego dnia, w niedzielę z „poobijanymi kolanami” podejmowały u siebie radomianki – oba mecze wygrała Elita.

Polonia W-wa – MKS Elita Wołomin

Tym razem podopieczne Piotra Dąbrowskiego grały w Warszawie. Warunki były wspaniałe: nowa sala gimnastyczna, parkiet ze sztucznego tworzywa. Trener warszawianek co i rusz bardzo donośnie sugerował sędziom co myśli o ich pracy. Jedna kwarta trwała ponad pół godziny. Czas zatrzymywany był tylko po to, by uspokoić oba zespoły. Zawodniczki zamiast skupić się na grze, niepotrzebnie kłóciły się z sędziami (podobnie jak i trenerzy). Wszystkich tych, którzy myślą, że nasze koszykarki podczas meczu są grzeczne i milutkie, są w błędzie. Na parkiecie co i raz dochodziło do walki wręcz.

– To na pewno nie był mecz, jaki powinni oglądać młodzi sportowcy. Nie było widać w nim ani trochę gry fair-play, wręcz przeciwnie, chamskie przepychanki i zagrania były rzeczą naturalną – powiedziały po meczu wołominianki. Mimo tego Elita wygrała wszystkie kwarty: 16-23, 15-19, 16-18, 17-20. Jeżeli chodzi o faule, nie ma się czym chwalić. Zespół z Wołomina razem wszystkich fauli zrobił 33, z czego wynika, że średnia liczba fauli na jedną zawodniczkę wynosi trzy. Z Warszawy Elita wywiozła kolejne zwycięstwo, z siedemnastopunktowym prowadzeniem.

Wiadomo, że wołominianki zapewniły sobie wyjście z grupy i udział w ćwierćfinałach Mistrzostw Polski.

MKS Elita Wołomin – Radom

Mimo to, że Elita zapewniła już sobie udział w finałach chciała podarować mały prezent dla swoich wiernych kibiców w postaci kolejnego ligowego zwycięstwa. Mecz był o tyle ciekawy i godny uwagi, że podczas ostatniego spotkania obu drużyn w Radomiu, gospodynie wygrały jednym punktem (głównie dzięki pomocy sędziów). Podopieczne Piotra Dąbrowskiego na rewanż czekały z utęsknieniem. I mimo tego, że dzień wcześniej grały trudny mecz, na parkiet wyszły uśmiechnięte i zrelaksowane. W pierwszej piątce grały: Bąk, Motyka, Brzuszczyńska, Mańkowska i kapitan drużyny Pyrzanowska.

Pierwsze punkty na konto Wołomina zostały trafione w mgnieniu oka za sprawą kilku dobrych przechwytów. Z kwarty na kwartę przewaga Elity nad Radomiem rosła bardzo szybko. Gra z kontry po raz kolejny przyniosła efekty. W końcówce meczu kibicom i samym zawodniczkom z Wołomina zależało tylko na jednym, aby jak najszybciej zdobyć sto punktów. Udało się! Tak więc rewanż za porażkę Elity w Radomiu wypadł bardzo dobrze. Podopieczne Piotra Dąbrowskiego umocniły zdanie wielu osób, które brzmi: Wołomin może zdobyć Mistrza! Bądźmy wszyscy dobrej myśli!

Skład Elity Wołomin: Mańkowska, Motyka, Bąk, Brzuszczyńska, Kosiarska, Szulc, Pyrzanowska (kapitan), Sobiecka, Trzcińska, Hajduczek, Liberek, Motyl – trener Piotr Dabrowski.

Wojciech Plichta

Nr 12 (573) Wieści Podwarszawskie
24 marca 2002

Skip to content