Archiwum

Huragan

Ośrodek Sportu i Rekreacji w Wołominie

Wołomińska Stolarka nie miała nic do powiedzenia w konfrontacji z najlepszym zespołem kraju Mostostalem Kędzierzyn – Koźle. Podopieczni Krzysztofa Felczaka ulegli bez historii 0:3.

– Kędzierzyn nas znokautował. Nie mogliśmy się postawić. Gospodarze zagrali doskonale, bardzo konsekwentnie. My staraliśmy się odgryzać, jednak bez powodzenia. Trzeci zespół Pucharu Polski, wzmocniony Kubicą i Świderskim pokazał nam prawdziwą klasę – komentował Krzysztof Felczak.

Już od pierwszych piłek sobotniego meczu wołominiakom pokazano wyraźnie, kto rządzi w kędzierzyńskiej hali. Mostostal bardzo dobrze grał blokiem i zagrywką. Stolarka próbowała swych sił w zagrywce, jednak ani mocne atakujące piłki, ani skróty wędrujące na połowę Mostostalu w żaden sposób nie były w stanie zaszkodzić poczynaniom zespołu Waldemara Wspaniałego. Wołominiacy prowadzeni przez leczącego resztki choroby Jacka Małkowskiego nie mogli wstrzelić się w pole gospodarzy tak ze środka pola, jak ze skrzydła. Na ataki Żukowskiego, Legienia i Sordyla zawsze dobrze przygotowani czekali siatkarze Mostostalu.

– Można się było liczyć z przegraną z najlepszym zespołem w kraju. Miałem jednak nadzieję, że podejmiemy większą walkę – mówił trener Stolarki. Pierwszą partię wołominianie przegrali do 16. Drugą podobnie. W trzeciej udało im się ugrać aż 20 punktów. Zagrozić jednak zespołowi miejscowych, tak jak życzyłby sobie tego Krzysztof Felczak, nie zdołali. Mostostal poradził sobie ze Stolarką mimo to, że od dłuższego czasu, wołominianie grali przeciwko drugiej drużynie Kędzierzyna.

– Zgubił nas brak dokładności w grze. Drobne pomyłki w meczu z takim rywalem powodują to, że niezwykle trudno gra się na siatce – kwitował szkoleniowiec wołomińskiego zespołu.

Mostostal Kędzierzyn Koźle – T.S. Stolarka Wołomin 3:0 (16,16,20)

Skład Stolarki: Żukowski, Pliński, Sordyl, Małkowski, Olszewski, Legień i Laskowski (l).

P.Ł.

Wieści Podwarszawskie Nr 49 (508)
10 grudnia 2000

Skip to content