Archiwum

Huragan

Ośrodek Sportu i Rekreacji w Wołominie

W kolejnym wyjazdowym spotkaniu IA wołomińskiej Stolarce udało się wywalczyć ledwie jednego seta. Podopieczni Krzysztofa Felczaka nie oddali jednak pola.

Ostatnią w tym roku porażkę, w ostatniej kolejce ekstraklasy pierwszej rundy, ponieśli w Szczecinie siatkarze Stolarki. Przegrali oni z miejscowymi 1:3.

Niewiele brakowało aby sobotnie spotkanie na trudnym terenie Morza, goście z Wołomina rozpoczęli od zwycięstwa. W pierwszej partii żaden bowiem z zespołów nie potrafił zdecydowanie zapanować nad poczynaniami rywala. Obaj pierwszoligowcy szli niemal przez cały set, przysłowiowy łeb w łeb. Podopieczni Krzysztofa Felczaka, skoncentrowani i zmobilizowani, a przede wszystkim dopingowani przez sporą grupę swoich kibiców, doskonale zagrali blokiem. Po raz kolejny także w wołomińskim zespole zaskoczyło przyjęcie, najczulszy punkt Stolarki. Choć gospodarze spotkania byli także w doskonałej dyspozycji, to o rozstrzygnięciu seta zadecydować musiała gra na przewagi. Tu miejscowym pomógł nieco arbiter sobotniego spotkania. Nie uznał on bowiem asowej zagrywki Daniela Plińskiego (28:27), co w efekcie kosztowało Stolarkę utratę całej odsłony do 29.

– O wyniku pierwszego seta zadecydowały detale – komentował Krzysztof Felczak. – Nasza gra nie wyglądała by z pewnością tak, gdyby nie było w Szczecinie wołomińskich kibiców. Oni pomagali nam, Szczecinowi zaś sprzyjał sędzia. Poza tym cztery błędy w ataku także zaważyły na ostatecznym wyniku.

Drugi set wyraźnie należał już do gości z Wołomina. Przy drugiej przerwie technicznej podopieczni Krzysztofa Felczaka prowadzili nawet 16:12. Bosman próbował co prawda odrobić straty, jednak sytuację kontrolowała już do końca Stolarka. Skutecznie wykorzystywano atut dobrej zagrywki. Wołominianie zdobywali także punkty atakami z kontry, kończąc jednym z nich seta do 20.

Trzecia partia, to znów wyrównana gra obu zespołów. Choć w środkowej części seta dominował Bosman, utrzymując niemal cały czas dwupunktową przewagę, to Stolarce udało się w końcówce wyprowadzić wynik na 22:22 i 23:23. Dopiero gdy na boisku pojawił się, zastępujący wysokiego Romana, atakujący Michał Ostrowski, jasnym stało się, że i ta część meczu należała będzie do gospodarzy. Jego doskonała gra w obronie na niewiele bowiem pozwoliła atakującym z Wołomina, którzy musieli ostatecznie, po walce wet za wet, uznać wyższość szczecinian. W efekcie tego Stolarka uległa Morzu do 23.

W czwartym secie na placu wyraźnie dominował już Bosman. To właśnie on zdobywał cenne punkty i robił jakże ważne przejścia. Stolarka pozostawała cały czas w cieniu podopiecznych Andrzeja Urbańskiego, tracąc przez to szansę na rozegranie piątego decydującego seta. Przewaga gospodarzy sięgnęła w pewnym momencie nawet dziesięciu punktów. W tej sytuacji było już za późno na jakąkolwiek reakcję wołomińskiego zespołu. Wysoko, do 17, przegrał on czwartego seta i cały mecz 1:3, kończąc tym tegoroczne rozgrywki i pierwszą rundę sezonu ekstraklasy.

– To był nerwowy mecz – mówił po spotkaniu Krzysztof Felczak. – W pierwszym secie psikusa sprawili nam sędziowie. Jak się okazało później było to brzemienne w skutkach. Biliśmy się bardzo mocno, przy doskonałym dopingu naszych kibiców. Żal oczywiście tej szansy. Jednak na wyjazdach bardzo ciężko zdobywa się punkty. Podstawą są zaś wygrane na własnej hali i na nie w następnej rundzie liczymy.

Skład Stolarki: Zbigniew Żukowski, Daniel Pliński, Maciej Olszewski, Tomasz Laskowski, Rafał Legień, Mariusz Sordyl, Grzegorz Otko, Marcin Sadecki (l) oraz Mariusz Firszt.

Bosman Morze Szczecin – T.S. Stolarka Wołomin 3:1 (29, – 20, 23, 17)

P.Ł.

Wiwści Podwarszawskie Nr 50 (509)
17 grudnia 2000

Skip to content