Archiwum

26/06/2022

Huragan

Ośrodek Sportu i Rekreacji w Wołominie

O wyjątkowym szczęściu mogą mówić siatkarze Stolarki, którym tylko dzięki jednosetowej przewadze udało się utrzymać czołową pozycję w IB.

Jeszcze przed przyjazdem Avii do Wołomina wiadomym było, że świdniczanie są wymagającym rywalem. Jednak o tym, co zobaczyć można było w hali OSiR w sobotę nie da się inaczej powiedzieć, jak tylko o obrazie nędzy i rozpaczy. Tak bowiem wyglądała gra Stolarki.

Pierwsze piłki meczu nie zapowiadały jeszcze sromotnej porażki. Wydawało się, że naprzeciwko siebie stanęły dwa grające na podobnym poziomie zespoły. Chwilę później okazało się jednak, kto naprawdę rządzić będzie tego wieczora na parkiecie i niestety nie byli to gospodarze. Stolarka popełniała coraz to nowe błędy, a przyjezdni skrzętnie wykorzystywali słabe ogniwa wołomińskiej siatkówki. Szwankowało przyjęcie. Wielokrotnie ku nieukrywanemu zadowoleniu świdniczan, przechodzące piłki stawały się łatwym kąskiem dla atakujących Avii. Bili oni w takich sytuacjach bezlitośnie w połowę boiska zajmowaną przez T.S., a blokiem nie próbowali nawet przeszkodzić im, zaskoczeni środkowi z Wołomina. Słabe przyjęcie nie pozwoliło także na wiele Kołodziejowi, który z niedokładnie dogranych piłek, nie mógł dobrze wystawić. To z kolei odbijało się na skuteczności atakujących. Firszta i Parkitnego wielokrotnie bez pardonu zatrzymano blokiem.

Laskowski i Sadecki bili po autach, robiąc co tylko w ich mocy by uratować wynik. Niedomagała także zagrywka. Słowem, wszystkie elementy siatkarskiego rzemiosła, które miały w tej trudnej konfrontacji pomóc Stolarce, zawiodły. T.S. nie potrafił nawet wykorzystać remisowego wyniku w ostatniej partii 21:21. Wśród podopiecznych Krzysztofa Felczaka nie było widać, ani chęci ani mobilizacji do gry. Korzystała z tego skupiona, pewna swego i żądna zwycięstwa Avia. Po czterdziestu pięciu minutach doskonałej z jej strony, a wyjątkowo słabej w wykonaniu Stolarki gry, siatkarze ze Świdnika zakończyli spotkanie 3:0.

Libero na ataku

Dopiero niedzielny rewanż pozwolił na częściowe zatarcie złego wrażenia pozostałego po sobotniej porażce. Trener Felczak zmienił przed spotkaniem koncepcję gry i dokonał kilku istotnych zmian w składzie. Na pozycji libero zagrał wciąż jeszcze leczący kontuzję, Adam Aleksandrowicz. Dotychczas pełniący tę funkcję w zespole Hubert Milewski po dwóch latach wystąpił ponownie w ataku. To właśnie, między innymi dzięki temu zawodnikowi i nowemu libero można było wreszcie unormować grę T.S. Aleksandrowicz skupił na sobie uwagę zagrywających zawodników Avii, a Milewski wielokrotnie w ciągu spotkania zdobywał punkty atakami z podwójnej krótkiej lub skrzydła. Mimo tych zmian nie od razu jednak siatkarzom Stolarki udało się ułożyć grę tak, jak sobie by tego życzyli. Pierwsza partia przypominała raczej kontynuację sobotniego spotkania. Avia w całym secie prowadziła non stop dwoma to trzema punktami, wygrywaj ąc ostatecznie ze Stolarką 25:17. Dopiero w drugiej i trzeciej części meczu udało się podopiecznym Krzysztofa Felczaka przełamać złą passę. W obu setach gra oscylowała wokół remisu. Dopiero w końcówkach lepszym okazała się Stolarka. Także w czwartym secie o wyniku decydowały ostatnie punkty partii. Tu po raz kolejny zresztą siatkarzom z Wołomina pomogli świdniczanie. Zagrywką w siatkę sami zakończyli mecz i seta. Skład: sobota – Kołodziej, Parkitny, Żukowski, Firszt, Laskowski, Pliński, Milewski (libero) oraz Grzanka, Otko, Sadecki (niedziela- Aleksandrowicz (libero)).

Wyniki: sobota 0:3 ( -18, -22, -21), niedziela 3:1 ( -17, + 21, +19, +22)

Wieści Podwarszawskie Nr 49 (457)
12 grudnia 1999

Skip to content