Archiwum

Huragan

Ośrodek Sportu i Rekreacji w Wołominie

Puchar Polski
Stolarka Wołomin – KS Ivett Borynia 2:3

– Puchar Polski rządzi się własnymi prawami. Zawsze spodziewać się można niespodzianki. Skład siatkarzy z Wołomina jest optymalny do tego, by wygrać choć trudno jest jednoznacznie rokować. Nie dla wszystkich zmagania w Pucharze są jednakowo ważne. Inni po prostu stawiają na ligę, walkę o miejsce lub tak jak my utrzymanie się w najlepszej serii – opowiadał na kilka minut przed rozpoczęciem zmagań Stolarki Wołomin z KS. IVETT Jastrzębie Bo- rynia jeden z zagorzałych sympatyków zespołu z Wołomina. Co prawda po ubiegłorocznej lidze nasi mogli się nabawić „Boryni”, gdyż dwukrotnie z nimi przegrali. Dziś liczę, że będzie lepiej – dodał na zakończenie krótkiej rozmowy mężczyzna w średnim wieku.

Już od samego początku nie wszystko układało się dobrze. Mecz rozpoczął się z kilkuminutowym opóźnieniem, gdyż organizatorzy zawodów zapomnieli ustawić specjalnego „gniazda” dla sędziego głównego. Tak więc zespoły przywitały się na parkiecie, ustawiono składy a sędzia ze Szczecina oczekiwał na swoje stanowisko. Pierwszymi co prawda, którzy zauważyli brak tej części wyposażenia byli siatkarze Stolarki, ale i to nie skróciło oczekiwań na dostarczenie drabinki z odpowiednim stelażem. Gdy ją odnaleziono rozpoczęto pierwszą partię.

Pierwszy punkt zdobyli goście, choć z każdym następnym gra była wyrównana. Żadnej z drużyn nie udało się odskoczyć na więcej niż dwa. Od stanu 10: 8 gracze Stolarki spokojnie utrzymywali niewielkie prowadzenie. Dobrze w tej części rozgrywał a w zasadzie kończył udanym zbiciem piłki lub minięciem bloku przeciwnika Rafał Legień, któremu w sukurs szedł Mariusz Sordyl, zdobywając kilka punktów dzięki bardzo dobrej zagrywce. Od stanu 20:15 nasi całkowicie kontrolowali grę. Środkowi kilka razy dobrze zablokowali ataki gości, celnie i silnie z krótkiej zaatakował Witold Roman. Po 18 minutach gry bez większego wysiłku gospodarze zakończyli zwycięsko pierwszego seta do 19.

Drugi set w niczym nie przypominał poprzedniego. Nagła metamorfoza gości spowodowała, że gra stała się niezwykle zacięta. Siatkarze Boryni od pierwszych piłek chcieli narzucić swój styl gry, na co niechętnie godzili się nasi. Walka o każdy punkt trwała od początku do końca seta. Dobrze zaprezentowali się Sordyl, Roman i Pliński. Po wspaniałych akcjach obydwu drużyn przychodziła seria błędów, głównie zagrywki. Na przemian to goście, to gospodarze oddawali punkty za darmo. Od stanu 19:20 coś jakby zacięło się w wołomińskim zespole. Nie tylko, że nie udawało się to, co na treningach udaje się zawsze, ale i naszych opuściło szczęście. Skrupulatnie wykorzystali to goście. Odskoczyli na dwa, a później na trzy punkty i nie starczyło już sił by odrobić tę różnicę. Ostatecznie po 20 minutach walki Stolarka przegrała seta do 22.

Po słabym początku kolejnego i prowadzeniu gości nawet czterema punktami, niewielu kibiców zgromadzonych w radzymińskiej sali wierzyło, że partia zakończy się zwycięstwem „Stolarzy”. Nasi najpierw doprowadzili do wyrównania po 10, a następnie odskoczyli na trzy punkty. Dobrze w tym czasie prezentował się Sordyl, Pliński i Poskrobko. Ci trzej panowie zdobyli większość punktów dla Stolarki, ale niewiele gorszy okazał się Witold Roman. W końcówce znowu zrobiło się nerwowo. Goście zdobyli szybciutko trzy punkty i na dużej tablicy świetlnej prowadzenie miejscowych zmniejszyło się do dwóch punktów 24:22.Wprowadzony na zagrywkę młody Jakub Korpak lekko technicznie wprowadził piłkę do gry, a goście bez najmniejszych problemów odebrali ją przeprowadzając silny atak po lewym skrzydle. Kolejna strata punktu i wynik 24:23. Później na zagrywce siatkarze Ivett, silne uderzenie z wyskoku i remis 24:24.Kolejna próba zagrywki kończy się fatalnie dla gości. Piłka w aut i prowadzenie Stolarki. Decydujący punkt o zwycięstwie zdobywa Daniel Pliński, który doskonale zablokował atak gości. Piłka po silnym zbiciu trafia ponownie na połowę graczy Ivett. 26:24 i 2:1 w setach.

Set czwarty można nazwać, setem walki nie stojącym na najwyższym poziomie. Gracze obydwu zespołów popełniali masę błędów od złej zagrywki począwszy do zbić w aut. Od początku niewielkie prowadzenie osiągnęli goście i nie oddali go aż do końca. Ich zdobycz punktowa nie wynikała z umiejętności, ale większego szczęścia w grze. Po trwającym 20 minut secie gracze z Jastrzębia, zakończyli go zwycięstwem do 23. Rozstrzygający o zwycięstwie w meczu set piąty, jest zwykle grą nerwów. Tym razem lepszymi okazali się goście. Pokonując po twardej walce Stolarkę do 9. Ponownie, jak w poprzednim secie u naszych szwankowała zagrywka a więc podstawowy element siatkarskiego kunsztu. Nerwy nie wytrzymywały też w trakcie rachitycznych ataków, bo piłka po zbiciach Sordyla czy Poskrobki, skutecznie blokowana była przez siatkarzy Jastrzębia. Ostatecznie Stolarka przegrała 2:3, a szkoda, bo w zasięgu było cenne nie tylko punktowe, ale i psychiczne zwycięstwo.

Skład Stolarki: Roman, Pliński, Sordyl, Małkowski, Poskrobko, Legień, Kosmol, Korpak, Otko.

Marek Chrzanowski

Wieści Podwarszawskie nr 44/2001

Skip to content