Archiwum

Huragan

Ośrodek Sportu i Rekreacji w Wołominie

Olsztyn – Wołomin 1:1

Jeszcze dwóch zwycięstw brakuje podopiecznym Krzysztofa Felczaka do zajęcia piątego miejsca w serii A pierwszej ligi.

Kolejne spotkanie tegorocznych play offów rozpoczęło się od równej gry obu zespołów. Żaden z rywali do połowy pierwszej partii nie pozwalał drugiemu na większą niż dwupunktową przewagę. W miarę jednak jak Stolarka zaczynała grać coraz gorzej w przyjęciu, tak i olsztynianie coraz dalej odskakiwali wołominiakom, w końcówce seta prowadząc już nawet 21:16. Mimo usilnych prób siatkarzom Krzysztofa Felczaka nie udało się odrobić strat. Po nieudanej zagrywce Mariusza Firszta oddali oni partię do 21.

W drugiej części meczu olsztynianie zdołali utrzymać zdobyte już na początku prowadzenie tylko do stanu 12:8. Od tego momentu podopieczni Macieja Tyborowskiego przestali zdobywać punkty. Stolarka zaś poprawiła grę blokiem, a w ataku znów dał znać o sobie doskonale spisujący się ostatnio Mariusz Sordyl. Dzięki temu od stanu 21:21, punkty wyłącznie zdobywali już tylko wołominiacy.

– Nigdy wcześniej nie wygraliśmy w Olsztynie nawet seta – tłumaczył później Krzysztof Felczak. W trzecim secie dobra passa Stolarki trwała nadal. Trener AZS próbował co prawda ratować sytuację zmianami, lecz czynione przez niego roszady nie przyniosły oczekiwanego efektu. Olsztynianie nie potrafili odebrać niemal żadnej zagrywki rywali. Stolarka tymczasem powiększyła przewagę do czterech punktów (12:8) i niczym niezagrożona wygrała seta do 16. Mocne ataki wprowadzonego do gry w czwartym secie Łukasza Kadziewicza i Szczurowskiego dały prowadzenie Indykpolowi 4:1. Stolarka nie miała jednak zamiaru rezygnować. Siatkarze Krzysztofa Felczaka znakomicie bronili w polu i doskonale blokowali. W ataku na przemian kończyli akcje Krzysztof Śmigiel z Olsztyna i Mariusz Sordyl. Dobra gra wołominiaków w obronie zapewniła im remis 19:19. Otworzyło to Stolarce drogę do gry na przewagi w końcówce seta. Niestety jako pierwsi pomylili się przyjezdni. Atak w blok Artura Pieśniaka kosztował ich seta. Indykpol wygrał czwartą partię 27:25. Tie break podopieczni Krzysztofa Felczaka rozpoczęli od prowadzenia 6:2. Jednak kilka błędów sprawiło, że przewaga ta szybko zaczęła topnieć. Od stanu 11:11 aż do wyniku 17:17 walczono punkt za punkt. Przypominające już bardziej bokserską walkę, niż mecz siatkówki spotkanie zakończył rozgrywający Indykpolu Maciej Dobrowolski, dwoma skutecznymi zagrywkami.

Rewanż

W niedzielnym spotkaniu wołominiacy z niezwykłą łatwością przegrali pierwszą partię. Dopiero w końcówce drugiej gospodarze nie wykorzystali dwóch piłek setowych i po autowym ataku Krzysztofa Śmigla ulegli ostatecznie Stolarce 26:28. Odrabiający straty gospodarze w kolejnej partii grali bardzo skoncentrowani i z każdą minutą powiększali przewagę nad wołomińskim zespołem. Krzysztof Felczak choć wprowadzał do gry coraz to nowych zawodników i korzystał z przysługujących mu przerw w grze, to i tak nie potrafił wyprowadzić zespołu na prostą. Ostatecznie Stolarka przegrała do 16.

W czwartym secie olsztyniacy miast pójść za ciosem i zakończyć zwycięsko drugie spotkanie, złożyli broń. W grze zespołu Macieja Tyborowskiego szwankowało przede wszystkim przyjęcie, element tak dobrze znany z własnych mankamentów siatkarzom gości. W piątym Stolarka tak szybko jak wyszła na prowadzenie 6:2, tak i momentalnie je utraciła 12:12. Szczęśliwie jednak przy stanie 15:15 wołominiacy dwukrotnie zablokowali Krzysztofa Śmigla, co pozwoliło na zakończenie rewanżowego spotkania z wcale dobrym wynikiem.

– Paradoksalnie w sobotę zaprezentowaliśmy się lepiej niż w wygranym przez nas meczu – wyjaśniał po drugim spotkaniu Krzysztof Felczak. – W niedzielę znacznie gorzej zagrywaliśmy, ale i Olsztyn grał gorzej w przyjęciu. Wyniki, jakie zespoły uzyskały w Olsztynie, uważam za sprawiedliwe. W Wołominie postaramy się walczyć o piąte miejsce. Dla naszego klubu jest to przecież historyczny sezon w IA. Powtórzyć ten wyczyn w przyszłości będzie bardzo trudno.

Indykpol Olsztyn – Stolarka Wołomin 3:2 (21, -21, – 16, 25, 17) i 2:3 (20, -26, 16, – 14, -15).

Skład Stolarki: Małkowski, Sordyl, Legień, Firszt, Otko, Pliński, Milewski (libero) oraz Olszewski, Sadecki, Laskowski, Żukowski.

P.Ł.

Wieści Podwarszawskie nr 14/2001

Skip to content