Archiwum

Huragan

Ośrodek Sportu i Rekreacji w Wołominie

Kamery telewizyjne i rekordowa liczba kibiców, którzy w ostatni piątek dopingowali wołomińskich siatkarzy, nie pomogły podopiecznym Krzysztofa Felczaka w walce o pierwszoligowe punkty. W konfrontacji z wiceliderem IA, częstochowskim AZSem, Stolarka okazała się bowiem bezsilną.

– To nie był mecz ostatniej szansy – komentował spotkanie Krzysztof Felczak. – To był mecz, który można było wygrać i który równie dobrze można było przegrać. Był to raczej mecz w kategoriach szans na punkty, a nie w kategoriach walki o życie, dlatego tak bardzo dziwi mnie nerwowość chłopaków.

A poddenerwowanie w szeregach Stolarki widać było już od pierwszych minut spotkania. Gospodarze rozpoczęli bowiem mecz od nieudanej zagrywki Jacka Małkowskiego. Dalej wydarzenia potoczyły się już lawinowo. Wołominiacy popełniali proste błędy w przyjęciu, a dogrywane przez nich do Małkowskiego piłki były bardzo niedokładne. Siatkarze Krzysztofa Felczaka nie potrafili wykorzystać nawet atutu przechodzących z połowy AZSu piłek. Szwankował też pojedynczy blok. W efekcie goście zakończyli pierwszego seta z trzypunktową przewagą.

W drugiej odsłonie wydawało się już, że emocje zostały opanowane i Stolarka prowadziła wysoko 10:6. Gdy jednak na boisku pojawił się Radosław Panas, przyjmujący częstochowskiego zespołu, gra wybitego z rytmu wicelidera uspokoiła się nieco, a po wołomińskiej stronie siatki znów pojawiły się problemy. Obraz gry wiernie przypominał pierwszą partię, co skrzętnie wykorzystali przyjezdni wygrywając również tę odsłonę 25:18. Sparaliżowana Stolarka praktycznie za darmo oddała punkty na początku seta trzeciego. Przegrywając jednak 2:10 podopieczni Krzysztofa Felczaka niemalże do końca starali się odrobić straty i przejąć inicjatywę. Wyrównali na 19:19 i gdy już wydawało się, że mają częstochowian na przysłowiowym widelcu, popełniając jeden błąd w przyjęciu bezpowrotnie stracili szanse na prowadzenie i ratunek wyniku.

– Presja, trema, dużo szumu, jaki zrobiono wokół tego meczu, największa frekwencja w historii Radzymina, to odbiło się wydatnie na postawie zespołu. Ten mecz nie należał do stojących na wysokim poziomie – tłumaczył Jarosław Szerszeniewski, menedżer Stolarki.

Stolarka Wołomin – AZS Bank Jurajska Częstochowa 0:3 (-22, – 18, -22)

Skład Stolarki: Małkowski, Firszt, Otko, Sordyl, Legień, Pliński, Laskowski (libero) oraz Olszewski i Sadecki.

P.Ł

Wieści Podwarszawskie nr 4/2001

Skip to content